Bieszczady  2014


Już od dłuższego czasu planowałem wyjazd w
 Bieszczady  z przyjaciółmi z
klubu motocyklowego "Czarne Orły Opatówek".
Cała wyprawa zamyka się w pięciu dniach – zdecydowanie za mało,
 ale tylko takim czasem dysponowałem,
jednak umiejętne zaplanowana potrafi dostarczyć i
 doświadczeń jak również
solidnie wyposażyć bibliotekę wspomnień.
Wybraliśmy się w drogę w grupie 14 osobowej
Ogólny zarys



DZIEŃ PIERWSZY

Wyjazd bez żadnych niespodzianek, pogoda
pochmurna, bez opadów, jednak przed samym Piotrkowem Trybunalskim dopadł nas
deszcz i towarzyszył nam do samego Sandomierza. W Sandomierzu nocleg i suszenie
ubranek. Po rozlokowaniu się w pokojach , spacer po Sandomierzu
Sandomierz to miasto godne polecenia - piękny stary rynek, urodzaj piwka, kawał dobrej historii.
Warto do niego wrócić 





DZIEŃ DRUGI

Mieliśmy trochę obaw czy
sytuacja na niebie
wyklaruje się do następnego dnia. Wcześnie rano zaczęło
się wypogadzać (myślę,
że przyczyniły się do tego trunki bezalkoholowe).
Z Sandomierza wyruszyliśmy o
godzinie 8:00. Droga do Kielc i do Soliny super, no i te piękne widoki
"Zielonych wzgórz nad Soliną".
 Po przyjeździe nad jezioro Solińskie
kąpaliśmy się w czystej,
 chociaż bardzo zimnej wodzie.
 Po odpoczynku
wyjechaliśmy do Wołosatego.
 Dotarliśmy z lekkim poślizgiem
 czasowym (dużo
serpentyn, wolna jazda spowodowana pięknymi widokami
Bieszczadzkich Połonin).
Ładna pogoda przyjechała razem
 z nami w Bieszczady.
 Zakwaterowanko i czekanko dopóki kierownik otworzy jedyny sklep z
zimnymi trunkami w Wołosatym.
 Po krótkim zakwaterowaniu
 spotkanie przy chłodnym
piwku i odpoczynek w łóżeczku . 

DZIEŃ TRZECI 
Rano byłprzewidziany niedługi spacer po Połoninach.
Rozpoczęliśmy wspinaczkę odRozsypańca (1280 m ),
 skończyliśmy na Tarnicy ( 1346 m) po drodze wchodząc na
Halicz (1333 m ) i zostaliśmy znokautowani fizycznie,
gdyż nikt z nas nieprzypuszczał,
że to takie trudne i wyczerpujące doświadczenie.
 Niestety niewidzieliśmy ani wilków, ani niedźwiedzi.
 Po zejściu z Połonin konieczne byłouzupełnienie płynów zasilających. Podczas krótkiej rozmowy z panią
Jośką –właścicielką domu, w którym mieszkaliśmy
– uświadomiła nam ona, że "spacerując szlakiem"
pokonaliśmy 30 kilometrów. Następnego dnia o
 godzinie 8:00 wyjeżdżając z żalemzostawiając
 za plecami Bieszczady tak pożegnaliśmy się z
Wołosatym , myślę żejeszcze tutaj wrócimy
 może po drodze na Ukrainę .

                                  DZIEŃ CZWARTY 

Opuszczając Wołosate, skierowaliśmy się na Słowację.
Przejazd przez Słowację bez pośpiechu,
 ruch minimalny, nasze moto
pędzą przez wioski leciutko poniżej 50km/h,
 drogi w dobrym stanie.
 Przejazd przez Słowację ( trasa nr.72 do Svidnika
 i trasa nr. 77 do Bardejov )
 - na trasie dużo pozostałości po wojennych tragediach
( czołgi i działa pozostawione przez wojska ) .
Przed opuszczeniem Słowacji smarujemy do sklepu dobrze
zapatrzonego w paliwo i uzupełniamy zapasy
 ( sklep na wjedzie do Leluchowa przed samą granicą ,
 płacimy w zetach.
Wjazd do
Polski przejście graniczne Leluchowo
 i kierujemy się na Piwniczną Zdrój trasą nr.971
 ( kto nigdy nie jechał musi koniecznie ją pokonać ) ,
drużka biegnie wzdłuż
rzeki poprzez malownicze widoki .
Z Piwnicznej Zdrój kierujemy się na
Kraków i na Jurę Krakowsko – Częstochowską 

DZIEŃ PIĄTY


.Ostatni nocleg na trasie i po pokonaniu 450 km
zasłużony odpoczynek ,pobudka rano i przejazd
przez Dolinę Prądnika
 ( po drodze mijamy Górę Zamkową i ruiny Zamku Ojców ,pustelnię Salomei , Skałę Mickiewicza ,
Skałę Chopina , Maczugę Herkulesa ,
Zamek Piaskowa Skała ,
 po zwiedzeniu i postoju wyruszamy do
 Opatówka do miejsca początku i końca drogi .
 Oczywiście w powrotnej drodze nie złe
ulewa ale dla nas to nie przeszkoda .
 Myślę że wiele ciekawychsytuacji pominąłem ,
 no cóż tak bywa. 



PS.

Chciałbym tutaj wszystkim uczestnikom podziękować za udział w '' wypadzie '' . W sumie
pokonaliśmy 1500 km na swoich maszynach
 ( Honda VTX 1300 3 sztuki , Yamaha FJR 1300  2 sztuki,
 Honda ST 1300 Pan-European , Yamaha Midnight 1300 , Yamaha Drag Star 1100
 (motocykle sprawowałysie na trasie bez zastrzeżeń ) .
 Chcę podziękować Pawłowi za porządne
prowadzenie grupy na trasie i wyrazić duży szacunek i uznanie dla naszych kolegów ;
Józefa  Czesia i Marylki  za przejście szlaku w Bieszczadach
– pokazali młodszym jaką kondycje posiadają , nie
zapominając tutaj oczywiście o pozostałych uczestnikach
 Wielkie Dzięki !!
Pomysłodawca i Organizator
Własna strona www za darmo - sprawdź